Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
27 postów 13 komentarzy

Z prawej strony

Piotr Jakucki - dziennikarz, publicysta

Moje komentarze

  • @Marek Lipski 18:56:49
    Dziękuję za komentarz i miłe słowa, ale na tym po prostu musi polegać dziennikarstwo i publicystyka.
    Pozdrawiam
    „Rezun” to dla nich Robin Hood
  • @Paweł Tonderski 18:30:36
    Wie Pan, może to jest tak, że "lepiej późno niż wcale", ale faktem jest że prawdę historyczną złożono (podobnie jak Jedwabne w przypadku zbrodni niemieckich i relacji z Izraelem) na wątpliwej jakości ołtarzu pojednania polsko-ukraińskiego.

    Jak to pojednanie wygląda w praktyce to wystarczy poczytać historyków ukraińskich na przykład nieżyjącego już Bogdana Osadczuka, o którym Jerzy Robert Nowak pisał w "Naszym Dzienniku" m.in."Bohdan Osadczuk, syn członka Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, stypendysta hitlerowski, później związany z polską Misją Wojskową w Berlinie Zachodnim, centrum szpiegostwa, znany jest ze skrajnego wybielania odpowiedzialności Ukraińców za ludobójcze zbrodnie na Polakach. W tym wybielaniu posunął się do stwierdzenia, jakoby to polska kula wystrzelona do ukraińskiego nauczyciela w lutym 1941 roku "puściła w ruch straszną maszynę bratobójczych akcji". A więc to Polacy byli winni?! Za tak częste wybielanie Ukraińców kosztem Polaków, ciągłe eksponowanie ukraińskich krzywd, kosztem dużo większych krzywd polskich, Osadczuka wciąż fetuje się w najbardziej wpływowych mediach, na czele z "Gazetą Wyborczą". Co więcej, doszło do sytuacji, że tego tendencyjnego rzecznika ukraińskich urazów wobec Polski prezydent A. Kwaśniewski wyróżnił przyznaniem najwyższego polskiego odznaczenia - Orderu Orła Białego."

    Na drugim zupełnie biegunie stał Wiktor Poliszczuk, którego publikacje idą właśnie w kierunku prawdy historycznej i z tego powodu został on całkowicie zmarginalizowany nad Wisłą.

    Ma Pan rację jeśli chodzi o PiS, a w szerszym kontekście cały salon polityczny. Deklaracje w stylu "przebaczamy i prosimy o przebaczenie" są najgorszym z możliwych rozwiązań. Tu trzeba twardo dopominać się o prawdę, podobnie czyniąc w relacjach z Niemcami i Izraelem. To jednak melodia dalekiej przyszłości.

    Bezsprzecznie prezydent Lech Kaczyński i PiS w okresie rządów zrobili dużo dla przywrócenia świadomości historycznej, ale w kwestii wołyńskiej to Ukraińcy dostali wiatr w żagle, a żyjący jeszcze polscy świadkowie ich ludobójczych rzezi wciąż żyją na uboczu zapomniani przez władze RP. Rezolucja wołyńska sejmu, która jednoznaczne ludobójstwo nazwała "czystką etniczną o znamionach ludobójstwa" była dla nich policzkiem, a dla posłów jest po prostu hańbą.
    Pozdrawiam
    „Rezun” to dla nich Robin Hood
  • @Michał Mikołaj Marys 18:21:52
    Czytałem już i dziękuję za link.
    Pozdrawiam
    „Rezun” to dla nich Robin Hood
  • @Venco 13:33:28
    Oczywiście, że zachowanie takie jest nienormalne. Podobnie jak fakt, że nie było listy pasażerów (proszę sobie przypomnieć relacje na żywo z 10 kwietnia, gdy nie było wiadomo ile osób i kto konkretnie był na pokładzie tutki, która miała się rozbić na Siewiernym) i wiele innych rzeczy, których wyjaśnienia nie doczekamy, podobnie jak morderstwa Papały, Olewnika, o zamordowaniu gen. Sikorskiego już nie wspominając.
    Seryjne samobójstwo Andrzeja Leppera
  • @Słoneczko 12:58:17
    Było kilka takich przypadków, bardzo znamienne w kontekście późniejszych wydarzeń.
    Seryjne samobójstwo Andrzeja Leppera
  • @prof.HKM 16:42:33
    Wyłuszczyłem to już powyżej: kiedy odejdzie układ. Osobne pytanie, czy jest siła, która faktycznie chce stać na straży polskich interesów, nie powiązana z koteriami wewnętrznymi i zewnętrznymi.
    Poza tym wszystko w rękach wyborców, a na ile jest to możliwe? Jakąś próbką będzie to, czy w stolicy uda się odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz.
    Genialny Adolf Benzinger
  • @circonstance 09:14:25
    Tak długo, jak wyborcy będą głosować na ten układ.
    Genialny Adolf Benzinger
  • @gallux 22:11:40
    No to radzę też obejrzeć sowieckie kroniki, na których widać radosnych polskich żołnierzy w niewoli Armii Czerwonej.
    I to już naprawdę koniec moich rozmów z Panem.
    Sakiewicz nie wie, o czym pisze
  • @Muni 23:56:27
    Szanowny Panie,
    w polityce i działaniach militarnych nie liczy się "stracenie twarzy" i "ośmieszenie" a konkretny osiągnięty wynik. Co do okoliczności wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej pozstajemy przy swoich zdaniach, mogę tylko polecić bardziej dogłębne zapoznanie się z tematem.

    Co do pisania przemówień Tuskowi, uznaję Pana wyższość ;)
    Pozdrawiam
    Sakiewicz nie wie, o czym pisze
  • @oleg 22:07:47
    Dziękuję za ten filmik. Przyda mi się do zbiorów.
    Pozdrawiam
    Sakiewicz nie wie, o czym pisze
  • @gallux 22:11:40
    Szanowny Panie,
    niech się Pan nie ośmiesza. Kałasznikow nie był pistoletem maszynowym, tylko karabinem automatycznym (zastąpionym później przez karabinek AKM), strzelającym nabojem pośrednim, konstrukcji M.T. Kałasznikowa. Jego prostota obsługi odporność na zabrudzenia oraz bardzo dobra celność na odległość poniżej 300 metrów (niestety dla Pana strzelałem z kałasznikowa, więc mam pojęcie, rozkładałem go i składałem również) sprawiła, że stał się bronią powszechnie stosowaną na całym świecie. Niech Pan porozmawia z byle specjalistą od broni to uzyska Pan informację jak zachowywał się AK w warunkach wietnamskich a jak broń amerykańska. Gdyby był słabą konstrukcją, jak to Pan próbuje wmówić, to nie wywodziły by się z niego np. fińskie karabiny rodziny Valmet M62, izraelskie Galil, czy nasz rodzimy Beryl.
    Aby Pana dodatkowo dokształcić - pistoletami maszynowymi konstrukcji radzieckiej i rosyjskiej były: TT (o kolejnych typach, konstrukcji Dektariowa, Szpagina i Sudaewa), strzelające pociskami 7,62 mm, oraz Makarow PP 19-Bizon konstrukcji W.M. Kałasznikowa z roku, kaliber 9 mm.
    Na tym kończę z Panem dyskusję.
    Sakiewicz nie wie, o czym pisze
  • @gallux 20:53:32
    Szanowny Panie,

    będę wdzięczny za uważną lekturę tekstu. Napisałem wyraźnie w kontekście 17 września 1939 roku, cyt. "Ale to dopiero początek ignorancji lub – co najmniej - nierozumienia istoty konfliktów militarnych, które służą osiągnięciu konkretnych korzyści politycznych lub terytorialnych. Zajęcie Polski po 17 września 1939 roku nie było sukcesem Stalina? No to niech naczelny „Gazety Polskiej” spojrzy na mapę powojennej Europy jeśli nie chce mu się sięgać do historii politycznej z okresu II wojny światowej i historii konferencji pokojowych. A poza tym, nie słyszał nic o pakcie Ribbentrop-Mołotow, którego tajny załącznik zawierał porozumienie niemiecko-sowieckie o IV rozbiorze Polski?".

    Możemy się obaj różnić w diagnozie tego, czy przekroczenie przez armię jednego państwa granic drugiego jest - jak Pan pisze - sukcesem dyplomatycznym, czy - jak ja uważam - działaniem militarnym, będącym konsekwencją porozumienia politycznego Berlina i Moskwy (odezwą Wodza Naczelnego WP nie będę się zajmował, by nie rozwijać pobocznego w tym wypadku tematu).

    Być może pisząc o sukcesie dyplomatycznym Sowietów miał Pan na myśli pakt Ribbentrop-Mołotow, ale oznacza to, że błędnie traktuje go Pan jako jednorazowy akt, podczas gdy był to ostatni element dzielenia się Europą oraz współpracy militarno-politycznej, zapoczątkowanej już w 1922 roku układem w Rapallo, umożliwiającym Niemcom obejście zakazu posiadania lotnictwa i broni pancernej. I już w telegraficznym skrócie, by dopowiedzieć: w lutym 1923 roku odbyły się w Moskwie tajne rozmowy przeprowadzone przez szefa urzędu do spraw wojskowych Truppenamt generałmajora Otto Hasse na temat wojskowej współpracy niemiecko-rosyjskiej. W ich konsekwencji Niemcy wspomogły rozwój radzieckiego przemysłu, a oficerowie Armii Czerwonej byli kształceni w Niemczech na oficerów sztabu generalnego. W zamian Reichswehra uzyskała możliwość zaopatrywania się w amunicję artyleryjską w Związku Radzieckim, a specjaliści lotnictwa i broni pancernej byli szkoleni na terenie radzieckim, gdzie również umożliwiono produkcję broni chemicznej. Z kolei w miejscowości Lipieck w Rosji na podstawie porozumienia z 15 kwietnia 1925 wyszkolono około 300 pilotów, którzy stanowili następnie kadrę lotnictwa myśliwskiego. W pobliżu miejscowości Kazań od 1930 szkolono specjalistów broni pancernej, współpraca obejmowała szkolenie komandosów. W okolicach Saratowa prowadzono prace rozwojowe nad gazami bojowymi. Niemieccy i sowieccy specjaliści zbrojeniowi opracowywali wspólnie i w porozumieniu nowe prototypy czołgów pod pozorem rozwijania produkcji traktorów.

    Pisze Pan o stanie lotnictwa soweickiego w 1941 roku. Strzela Pan kulą w płot tym argumentem, gdyż ja z kolei mógłbym spytać o stan wyposażenia pancernego Niemiec w 1939 roku oraz wykorzystywaniu furmanek do transportu już w czasie wojny z ZSRR. Ale generalnie - żadne państwo nie mogło wtedy równać się z Niemacami pod względem uzbrojenia i stosowanej całkowicie nowej taktyki (Blitzkrieg). Pisze Pan o samolotach sowieckich, a dlaczego w takim razie nie napisze Pan o polskim lotnictwie wojskowym we wrześniu 1939 roku. Mam nadzieję, że Pan wie, że Łosie i Karasie nie stanowiły trzonu lotnictwa wojskowego RP. Mógłbym to samo napisać m.in. o Francji, itp., itd.

    Jakość sowieckiego uzbrojenia... Fatalne? W takim razie jako to się stało, że kałasznikow nie tylko wygrał wojnę w Wietnamie, ale stał się przez lata głównym produktem eksportowym ZSRR (proszę zapoznać się z Chinami).

    Elektronika. Zgadzam się, jeszcze do niedawna - co nawet przyznawał bodajże w 2012 roku rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin - była ona w tyle w stosunku do Zachodu, stąd m.in. współpraca rosyjsko-niemiecka w tej dziedzinie (polecam zapoznanie się z tym tekstem http://www.konflikty.pl/a,4119,Inne,Wojskowa_elektronika_potrzebuje_rewitalizacji.html). Teraz nastąpiło przyspieszenie.

    A co do do odpowiedzi na pytanie, czy ilość czołgów i samolotów decyduje o jakośći współczesnych sił zbrojnych. Mógłbym odpowiedzieć, że wraz z rozwojem wojny elektronicznej traci to na znaczeniu ale tak nie jest. O jakości decyduje nie tylko ilość ale i zaawansowanie technologiczne sprzętu. Proponuję Panu zadanie domowe: zestawienie obecnego potencjału militarnego Rosji i Polski, już nawet nie pod względem liczebnym, ale zaawansowania technologicznego i obliczenie ak długo potrwałaby obrona Polski przed atakiem ze Wschodu. Życzę powodzenia.

    I zupełnie na koniec. Redaktor Sakiewicz ani mi brat ani swat. I naprawdę nie mogę nic poradzić na to, że - jak Pan to trafnie ujął - jest ignorantem.

    Serdecznie pozdrawiam
    Sakiewicz nie wie, o czym pisze
  • @Aligator 19:48:43
    Zgadzam się. Generalnie, możnaby się było ustrzec wielu idiotyzmów gdyby czytano (nie tylko Suworowa) i wyciągano z tej lektury należyte wnioski. Bardzo dziękuję za dobre słowo.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Sakiewicz nie wie, o czym pisze

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930