Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
27 postów 13 komentarzy

Z prawej strony

Piotr Jakucki - dziennikarz, publicysta

Żołnierze wyklęci, kaci bezkarni

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wspaniale, że jest Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, bo pamięć jest najważniejsza dla narodu. Ale jednocześnie rachunki krzywd nie zostały wyrównane.

  I znów 1 marca i Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Data to symboliczna – zamordowania w więzieniu na warszawskim Mokotowie w majestacie prawa komunistycznego członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, największej niepodległościowej struktury poakowskiej: Łukasza Cieplińskiego, Adama Lazarowicza, Mieczysława Kawalca, Józefa Rzepki, Franciszka Błażeja, Józefa Batorego i Karola Chmiela.

Trwają  już obchody organizowane przez różnego typu społeczności lokalne i patriotyczne. Przemówienia, pokazy filmów... Okazji do pokazania swojego patriotyzmu i oddania tradycji wolnej Polski nie przepuścił, a jakże, prezydent Bronisław Komorowski. Wręczył ordery Krzyża Niepodległości, złożył kwiaty pod tablicą na budynku Ministerstwa Sprawiedliwości…
 
Jednym słowem, patriota jak się patrzy. Taki obraz ma zostać przekazany społeczeństwu. Tymczasem to propaganda – nic więcej, bowiem przez cały okres rządów Unii Demokratycznej i jej klonów z Platformą włącznie (a więc środowiska politycznego obecnego prezydenta) Żołnierze Wyklęci i inni antykomuniści byli faktycznie wyklęci. Dopiero prezydentura Lecha Kaczyńskiego i rządy PiS (pomijam krótki karnawał rządu Olszewskiego) kartę tę odwróciły. To z jego inicjatywy rotmistrz Witold Pilecki i generał August Fieldorf „Nil” zostali pośmiertnie odznaczeni Orderem Ora Białego. Zaczęto naprawianie krzywd. I to za prezydentury Kaczyńskiego przyznanych wcześniej orderów i odznaczeń została pozbawiona – w 2006 roku – zmarła dwa lata później w Anglii prokurator wojskowa Helena Wolińska-Brus, która podpisała wniosek o aresztowanie „Nila”. I gdyby nie antykomunistyczna Liga Republikańska, odsądzana przez tzw. salon od czci i wiary, i przygotowana przez nią na początku lat 90wystawa poświęcona żołnierzom antykomunistycznego podziemia, tzw. II Konspiracji – określenie „żołnierze wyklęci” w ogóle nie zaistniałoby w obiegu publicznym. I gdyby nie prezydentura Warszawy Lecha Kaczyńskiego to być może do dziś nie mielibyśmy w stolicy Muzeum Powstania Warszawskiego. Takie są fakty.
 
Gdy myślę o Żołnierzach Wyklętych to przychodzi na myśl cytat z artykułu Józefa Mackiewicza z londyńskich „Wiadomości” z 1947 roku: „Co stanowi o metodzie działania sowieckiego na podbity naród? Tę metodę można porównać do operacji chirurgicznej, polegającej na wyjmowaniu pacjentowi jego mózgu i serca narodowego. Ale wiemy, że pierwszym warunkiem jest, aby pacjent leżał spokojnie. (…) Pod tym względem bolszewicki zabieg chirurgiczny nie tylko nie różni się od normalnego, a raczej bardziej niż każdy inny uzależniony jest od mądrze stosowanej etapowości, a warunkiem jego powodzenia jest właśnie ta straszna, milcząca, zastrachana, sterroryzowana psychicznie bierność społeczeństwa. Jego bezruch. Jego fizyczne poddanie. Społeczeństwo, które strzela, nigdy się nie da zbolszewizować. Bolszewizacja zapanuje dopiero, gdy ostatni żołnierze wychodzą z ukrycia i posłusznie stają w ogonkach. Właśnie w Polsce gasną dziś po lasach ostatnie strzały prawdziwych Polaków, których nikt na świecie nie chce nazywać bohaterami.”
 
Tak, oni nie chcieli stać z bronią u nogi i patrzeć biernie na zalewający Polskę terror komunistyczny. Ci najbardziej znani, z II Konspiracji, Wolności i Niezawisłości, Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, Armii Krajowej Obywatelskiej, Konspiracyjnego Wojska Polskiego, to „Anoda”, „Żelazny”, „Ogień”, „Krysia” („Mściciel”), „Zapora”, Andrzej Czaykowski, „Żbik”… Ale przecież to nie tylko oni. To liczne patriotyczne grup młodzieżowe, m.in. z zapominanej dziś II Konspiracji Harcerskiej, liczącej ponad 140 organizacji, takich jak: Harcerskie Organizacje Podziemne, Czarna Ręka (Krwawy Mściciel Czarna Maska), Harcerskie Siły Zbrojne-Wrzos, Harcerze Armii Krajowej. To także żołnierze-górnicy, którym w tzw. wolnej Polsce odmawiano prawa osób represjonowanych, którzy jako młodzi chłopcy za swój antykomunizm płacili niewolniczą pracą w kopalniach uranu w Polsce i Sowietach. Jeszcze inni mordowani byli w kazamatach Urzędu Bezpieczeństwa. Starsi mieszkańcy Siedlec pamiętają noc z 12 na 13 kwietnia 1945 r., gdy pracownicy tamtejszego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego rozstrzelali bez sądu i wyroku szesnastu młodych ludzi, podejrzanych o działalność konspiracyjną. Wypadki te opisałem przed laty w tekście „Siedlecki mini-Katyń”, dostępny na http://jakuccy.pl/siedlecki-mini-katyn I gdyby czarnymi punktami oznaczać miejsca, w których ginęli i gdzie leżą do dziś często w bezimiennych grobach walczący z komuną – mapa Polski byłaby czarna. Praktycznie nie ma wioski, w której nie byłoby, tych bezimiennych także – mogił ofiar sowieckiego NKWD, Smiersza, UB, Informacji Wojskowej, Milicji Obywatelskiej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego…
 
Wspaniale, że jest Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, bo pamięć jest najważniejsza dla narodu. Ale jednocześnie rachunki krzywd nie zostały wyrównane.
 
Mordercy sądowi gen. „Nila” uniknęli odpowiedzialności. Maria Gurowska , sędzia, która skazała szefa Kedywu AK zmarła w roku 1998 przed zakończeniem procesu o zabójstwo sądowe. Podczas przesłuchania w prokuraturze nie wykazała skruchy. Gdy rodzina generała Fieldorfa zwróciła się do prezydenta Bieruta o jego ułaskawienie, sędzia Gurowska tak zaopiniowała tę prośbę: „Skazany Fieldorf na łaskę nie zasługuje. (…) Zdaniem sądu nie istnieje możliwość resocjalizacji skazanego”. Kazimierz Górski, śledczy, który przez sześć miesięcy przesłuchiwał Fieldorfa i sporządził akt oskarżenia, mieszkał do śmierci w Warszawie niepokojony przez nikogo. Alicja Graff – prokurator wojskowa, która wystosowała do naczelnika mokotowskiego więzienia pismo nakazujące przygotowanie i wykonanie wyroku śmierci na generale „Nilu”, również do śmierci nigdy nie niepokojona przez wymiar sprawiedliwości „wolnej” Polski. Witold Gatner, prokurator nadzorujący wykonanie wyroku, również nie poniósł odpowiedzialności, mało tego w tzw. wolnej Polsce w latach dziewięćdziesiątych był szefem zespołu radców prawnych firmy „Agros”.
 
Te kilka nazwisk to tylko lista zbrodniarzy sądowych z jednego procesu. A przecież byli jeszcze ci od procesu TUN (tzw. spisek w wojsku, skrót od nazwisk Tatara, Utnika i Nowickiego), był prokurator wojskowy Stefan Michnik, żyjący dziś spokojnie poza krajem. Lista zbrodniarzy jest długa, równie długa jak lista popełnionych przez nich zbrodni. Większość z nich dosięgła już śmierć, pomagając wywinąć się sprawiedliwości.
 
Także sprawcy prześladowań opozycji z lat nam bliższych mogą spać spokojnie. Sąd Najwyższy swoją uchwałą uznał, że zbrodnie komunistyczne uległy przedawnieniu. Całe wysiłki podejmowane przez IPN ukarania funkcjonariuszy MO czy SB spaliły na panewce. Mało tego, ci co bili ludzi „Solidarności”, grozili im śmiercią i zostali skazani dziś sami…występują o zadośćuczynienie lub odszkodowanie za niesłusznie poniesione kary. Tak jak trzej funkcjonariusze toruńskiej bezpieki, którzy poszli śladem swojego kolegi po fachu 63-letniego Mieczysława K. Witold P., Bronisław S. i Bogdan B. łącznie domagają się od państwa blisko 500 tys. zł. Bogdan S. w 2007 r. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu i niespełna 1,3 tys. zł kar finansowych za prześladowanie drukarzy Toruńskiego Informatora Solidarności. Teraz, po anulowaniu wyroku, żąda od państwa aż 320 tys. zł. Jak mówi jest mu „trudno ocenić bezmiar szkód wyrządzonych przez tę na zimno zaplanowaną eksterminację, prowadzoną wobec mnie przez IPN”. Jego koledzy są skromniejsi: Witold P. chce ponad 107 tys. zł, a Bronisław S., który podczas swojego procesu wyznał, że „jest dumny z pracy w SB”. Jak należy się spodziewać – jest to początek, tym bardziej, że w całym kraju IPN zdążył skierować do sądów ok. 300 spraw za zbrodnie komunistyczne, z których większość została osądzona.
 
W latach 90. Liga Republikańska przeprowadziła udaną akcję „Zadzwoń do ubeka”, niedawno inna młodzieżówka – KoLiber – rozpoczęła kolejną, tym razem pod hasłem „Zrzuć z pomnika bolszewika”. Zważywszy na silną machinę władzy, ta akcja pozostanie wołaniem na puszczy. Trudno bowiem w kraju niezdekomunizowanym żądać skutecznie sprawiedliwości.
 
Wbrew aktorce Szczepkowskiej 4 czerwca 1989 roku nie skończył się w Polsce komunizm. Homo sovieticus rozkwitł w innej formie i ma się dobrze.  Powstały film o generale „Nilu” tego obrazu nie zmienia.
 
tekst opublikowany na portalu stefczyk.info
 

KOMENTARZE

  • @autor
    Trudno bowiem w kraju niezdekomunizowanym żądać skutecznie sprawiedliwości.
    Może by tak zamiast bolszewika zająć się Izbą Wojskowa Sądu Najwyższego. Panowie Godyń, Matwijów, Steckiewicz, Rychlicki, Buliński mają się bardzo dobrze i niczego sobie nie mają do zarzucenia.
    Czy można to nazawać sprawiedliwością?
  • Kaci nigdy nie byli i nie będą bezkarni.
    Sąd wcześniej czy później ich dosięga, czy go nazwiemy ostateczny, czy karmą czy jeszcze inaczej. Zapłacą za wszystko.
  • Komorowski i Kaczyński chwalą "żołnierzy wyklętych", "powstanie antykomunistyczne", "wojnę domową"
    gdy "dyktatura proletariatu" transformowana została w dyktaturę fałszywych autorytetów i istotniejsze od blokowania w świadomości publicznej i opluwania "żołnierzy wyklętych" stalo się wstrzymanie ekshumacji w Jedwabnem (w czasach sławetnej porokuratorii generalnej Lecha), wsparci"naszości" wojny z Irakiem popisowo gebelsowskimi kręgami podejrzeń i gruntowym Mariusza Kamińskiego na koalicjantów hakiem, blokowanie świadomości KL Warschau (stało się ważniejsze od Muzeum Powstania), niszczenie na cmentarzu "przy Unickiej" w lublinie szczątków i mogił więźniow Zamku Lubelskiego (zarowno oficerów AK, BCh, NSZ w tym cichociemnych, patriotow niezorganizowanych a nawet wcielonych do UB)
    http://telewidz.nowyekran.pl/post/71457,szczatki-i-mogily-bohaterow-niszczone-w-lublinie-przez-popisowo-pobermanowskie-biurokracje-historyczne
    a także przyznanie polskiego obywatelstwa palestyńskim dezerterom od Andersa, Ukrainy banderowskim ludobójcom i ich gloryfikatorom, Gruzji Szewartnadzemu bez Abchazji , Zakladow Azotowych w Pulawach razem z Policami przylaczenie do kontrolowanych orzez spółki SOLOWOWA zAKLADOM aZOTOWYM W tARNOWIE w ramach przygotowań do prywatyzacji porzez Mosze Knatora właściciela posowieckiego przemysłu nawozowego na wypadek gdyby pakiet klimatyczny nie spowodował ich likwidacji itd
    Kaczyński byl od Tuska lepszy glownie w sferze werbalnej polityki ale lizbońskiego współojcostwa i warszawskiej nie a nawet ratyfikacji traktatu UE Tusk razem z Kwaśniewskim i Millerem zawsze będą mu zazdrościli
    http://telewidz.nowyekran.pl/post/88596,marksistowskie-wykorzystywanie-prawa-i-sprawiedliwosci-jako-narzedzia-pasozytniczej-dyktatury

    Niestety pamięć "żołnierzy wyklętych" czczona jest w sposób blokujący możliwości upowszechnienia w szerszej opinii publicznej świadomości związków pomiędzy istotnymi metodami pasożytniczego zniewolenia spoleczeństwa ówczesnymi i stosowanymi aktualnie
    http://telewidz.nowyekran.pl/post/88266,rocznica-ucieczki-z-wiezienia-sledczego-na-zamku-w-lublinie-18-lutego-1945r-do-wojny-domowej
  • My, Ogniowe dzieci (1996)
    http://www.youtube.com/watch?v=1fLhDTxeT4c
  • Hmm.
    Panie Sendecki, niechże Pan nie robi z siebie głupka.
    Tylko dla debila termin "żołnierz wyklęty" może kojarzyć się pejoratywnie.
    Z czasem, terminy, słowa, zmieniają znaczenie z uwagi na kontekst. Stąd każdy rozgarnięty człowiek wie, że termin "żołnierze wyklęci" oznacza po prostu bohaterów i patriotów.
  • Gwoli prawdy
    jak nazwać ludzi napadających na transport chleba ? Bohaterami ?


    Należy cenić za postawę i patriotyzm ale są różnice między oporem przeciw okupacji Polski, a czystym bandytyzmem

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930